Hej 👋
To będzie krótki mail.
Bardziej list niż newsletter.
Jest 27 grudnia i szczerze - nie mam teraz dużej energii.
I chyba to jest okej.
To jest ostatni newsletter w tym roku, więc chcę po prostu powiedzieć:
dziękuję, że tu jesteś.
Dziękuję, że czytasz, że poświęcasz swój czas, że ten kontakt w ogóle istnieje.
Ten rok dał mi sporo do myślenia.
Odpoczynek wcale nie przychodzi mi łatwo.
Łatwo wpaść w poczucie winy, że „nic nie robię”, że powinienem być produktywny, że powinienem wykorzystywać czas lepiej. A jednak coraz częściej widzę, że energia nie pojawia się przed działaniem.
Pojawia się po ruchu.
Nigdy nie ma „idealnego momentu”, żeby coś zrobić - czy to w pracy, czy w relacjach, czy w życiu. Najpierw jest ruch. Dopiero potem przychodzi energia. I to jest coś, co bardzo mocno ze mną rezonuje pod koniec tego roku.
Ten grudzień jest też dla mnie trochę smutny.
Nie jestem z rodziną. I coraz bardziej dociera do mnie, że to, do czego byliśmy przyzwyczajeni przez lata - wspólne Wigilie, to samo grono, te same rozmowy - nie jest dane raz na zawsze.
Ludzie się starzeją, ludzie odchodzą, wszystko się zmienia. I wiem jedno: jeśli kiedyś będę mógł zapłacić nawet kilka tysięcy dolarów tylko po to, żeby przylecieć na parę dni do domu i wrócić, to będzie warte każdej złotówki.
Patrząc na ten rok całościowo, czuję jednak wdzięczność.
Od 7 września wyszło 17 newsletterów.
To dla mnie realny krok w stronę większej ekspresji i bycia widocznym.
Nagrałem pierwszy podcast i chcę, żeby w przyszłym roku było ich więcej.
Zagrałem w tym roku więcej imprez DJ-skich niż kiedykolwiek wcześniej - kilkanaście, może około dwudziestu. Jeszcze rok temu było ich kilka.
Mogłem przez kilka miesięcy mieszkać z rodzicami w domu rodzinnym - co było trudne, ale bardzo ważne.
Jestem drugi raz w Azji i dalej czuję, że to jest miejsce, które mnie rozwija.
Biznes powoli się stabilizuje. Myślę coraz częściej o społeczności, o treściach, o produktach cyfrowych, o budowaniu czegoś długofalowego. Małymi krokami - ale w dobrą stronę.
I co chyba najważniejsze: w tym roku było mniej wątpienia, czy moja droga w ogóle ma sens. Były momenty trudne, były kryzysy, ale już nie tak paraliżujące jak kiedyś.
Na koniec chcę Ci tylko zostawić jedną myśl, bez wniosków, bez morału:
Jeśli masz teraz leniwe dni, jeśli czujesz zmęczenie, jeśli nic wielkiego się nie dzieje - to naprawdę jest okej.
Czasem wystarczy pozwolić rzeczom być. Ruch przyjdzie wtedy, kiedy przyjdzie.
Dzięki, że jesteś
Do przeczytania w nowym roku ✌️
Bartek